Z ” Habemus Papam” w tle

Kiedy ogłoszono nazwisko nowego Ojca Świętego w światku „lemingów” i reprezentujących ich mainstreamowych mediów dało się odczuć zakłopotanie i zaskoczenie. Ich… ten czy ów Faworyt na Stolicę Piotrową przegrał z jakimś tam… Duchem Świętym.

Należy więc na razie wstrzymać się z nieskończenie długą listą życzeń i oczekiwań. Jakby powiedział wielce zasłużony dla kabaretu Jan Pietrzak… „Ono wymyśliło” i „Ono wie najlepiej” z jakimi bowiem problemami MUSI koniecznie się zmierzyć nowy Papież, jakie reformy MUSI przeprowadzić. „Ono ma patent” co w Kościele jest reformatorskie a co konserwatywne. I świadomie „Ono zapomina”, że namaszczeni swego czasu boskim powołaniem dzisiejsi księżą, biskupi i kardynałowie z Papieżem na czele nie stali się zakładnikami takiej czy innej ziemskiej władzy ale przedstawicielami, wręcz wysłannikami „Królestwa nie z tego świata”.

Na pewno zawsze pracę każdej instytucji można udoskonalać, także Kościoła a zwykły śmiertelnik bywa osobą ułomną. Nie nam osądzać choć nieraz trzeba oceniać. Ale gmerać przy boskich przykazaniach, które obwieścił sam Chrystus nikt na pewno nie będzie. Zapewne nie przeszkodzi to „Onym” głoszenia, że dla dobra świata i ludzkości co nieco poprawione być MUSI. Bo „Ono” ma pełen fałszywej troski argument : świat się zmienia, notuje postęp a Kościół „biedaczyna” zostaje w tyle.

Może więc koniecznie warto udoskonalić niektóre boskie przykazania, zgodne z… „Onym” a nie Świętym duchem czasów. By niektóre np. otrzymały brzmienie: z wyjątkiem celebrytów nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną, nie zabijaj – nie dotyczy aborcji i eutanazji, nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno itd.

„Ono wie najlepiej” jak stworzyć raj na ziemi. Tu i teraz. A „Ono” ma zawsze ten sam sposób oraz metodę o nazwie… „ŁĄCZKA”. Owszem zmieniają się czasy więc i „łączka” się zmienia. Kiedyś była „powązkowska” a dziś polityczna, medialna czy duchowa. Dla „Ono” nie ma przeciwnika, nawet czasem bardzo niewygodnego, nie ma partnera. Dla „Ono” są tylko konieczne do zneutralizowania przeszkody i zawalidrogi w zbawczym marszu do stworzenia ziemskiego raju pod swym światłym przywództwem.

Dlatego też ongiś żołnierzy wyklętych nie uratowałaby ani amnestia, ani oddanie broni czy złożenie deklaracji o lojalności. A dziś ? Przedstawiciel opozycji parlamentarnej – taka dla „Ono” namaszczona zawalidroga – przez 2,5 godziny uzasadnia dlaczego społeczeństwo winno poprzez swych posłów odwołać nieudolny Rząd. W tym przypadku nieważne czy i w jakim stopniu argumenty uzasadniające były słuszne. W ramach akcji „łączka” wystąpienie skwitowano opinią Premiera, ze to maskarada i stek bzdur, a prawdziwym bohaterem medialnym dnia, odmienianym przez wszystkie przypadki był… iPad. Nawet nie ma co wspominać o medialnej „łączce”, związanej z przyznawaniem miejsca na tzw. multiplexie. Tylko patrzeć jak „Ono” zacznie czynić duchową „łączkę” wokoło Papieża poprzez domaganie się niemożliwych do zrealizowania oczekiwań.

Na pierwszy ogień może „wyskoczy” sugestia, wręcz żądanie, by papież Jorge Bergoglio skoro przyjął imię Franciszka I to – uwiarygodniając się – zezwolił, wzorem swego świętego Imiennika uczęszczać wiernym na Msze św. w towarzystwie pupili: kotów, papug i psów – swych „mniejszych braci”. A na znak pojednania i dobrej woli niech udzieli ślubu parze gejowskiej. Tym reformatorskim żądaniom nie będzie końca a im będzie ich więcej tym większy sprawi – z góry założony – zawód, wręcz wybuch niezadowolenia.

Warto może wykrzesać z siebie choć trochę wysiłku w pokonywaniu umysłowego zaparcia i tylko na przykładzie minionego wieku uświadomić sobie, że zawsze ci, którzy bez Boga chcieli swym „poddanym” zapewnić raj na ziemi w końcowym efekcie zawsze zgotowali piekło.

Mamy więc nowego Papieża i na setki sposobów definiujemy nasze względem Niego oczekiwania. Ale… czy Papież Franciszek I mas Nas ? ! Czy zastanawiamy się czego ON od nas, katolików oczekuje ? Czy choćby – bazując na przypowieści o Synu Marnotrawnym – potrafimy obumarli ożyć, a zaginieni się odnaleźć ? Czy jesteśmy świadomi, że bez stada nie ma racji bytu nawet najmądrzejszy, najskromniejszy i jednocześnie będący najbardziej wierny Ewangelii 266-ty Pasterz ? A może „ONO” na to właśnie liczy sącząc słodki jad czy kusząc wytrwale na swej medialnej pustyni…


15.03.2013 Jacek Zalewski

Zobacz inne refleksje