Wielka Orkiestra Pytań z Kopalni „Bytom”

Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy stuknęło 20 lat. To niezbyt długi okres w dziejach państwa i ojczyzny, ale pokolenia czy danego przedsięwzięcia już tak. Warto więc się chyba pokusić o kilka uwag i przemyśleń w tej sprawie… Pierwszy wniosek to po prostu towarzyszący temu zjawisku brak wielu zwykłych i logicznych pytań. Tak to bywa w systemie w którym przyszło nam żyć od… 1945 roku. Jeśli ktoś nie wpadł w jego kleszcze, jest – jak się to mówi – wrogi i antysystemowy, zadaje pytania niczym słynny górnik z kopalni „Bytom” w czasach Edwarda Gierka.

Pamiętam doskonale słowa Jerzego Owsiaka na zakończenie programu telewizyjnego, relacjonującego pierwsze granie orkiestry: „Jesteśmy świadkami tworzenia się nowego społeczeństwa”. Nie rozumiałem tego. Wtedy. Przynajmniej ja… Ale wiedziałem jedno; tworzy się na pewno typową atmosferę dla tego rodzaju przedsięwzięcia, w której nie będzie się tolerować żadnego głosu chociażby refleksji. Choć w tym przypadku refleksja czy nawet milczenie jest typowym przejawem języka nienawiści…. Nie pierwszy raz zresztą na progu III RP jak i w dziejach choćby powojennej Polski. Pytania w stylu słynnego górnika , co z tego, że nawet logiczne są traktowane jako przejaw wrogości, zacofania i ksenofobii.

Zacznijmy dla przykładu od „wielkiej akcji świątecznego zbierania stonki”, zrzucanej przez amerykańskich imperialistów, by zaszkodzić utrwalającej się Polsce Ludowej. Wszyscy, często ze strachu i dla świętego spokoju udawali, że ochoczo zbierają stonkę. A służebna i koniunkturalna, jakby się dziś powiedziało meinstreamowa, pożal się Boże inteligencja tworzyła odpowiednią, marksistowsko określając nadbudowę. Szkoda, że wtedy nie było tylu aktywnych i śledczych dziennikarzy, którzy wnet w tej sprawie postawiliby „kropkę nad i „. (przypomina się mi w tym miejscu wspaniały film „Dreszcze” w reżyserii W. Marczewskiego) No bo jak to… Samoloty wroga, gwałcąc przestrzeń powietrzną choćby Czechosłowacji i NRD latają następnie bezkarnie nad polskim niebem, zapewne nie jeden raz i nie jeden dzień, zrzucają stonkę i spokojnie wracają do swych baz ? A co na to Obrona Powietrzna Kraju, dowództwo wojsk lotniczych. Nie wykryto żadnego szpiega w najwyższych władzach wojskowych i partyjnych, tolerującego ten wrogi precedens ? A jeśli już nawet ktoś taki samolot zauważył to na pewno nie padło pytanie z której strony nieba nadleciał.

Pomijam inne dociekliwe pytania jak choćby dlaczego trzeba stonkę zbierać a nie potraktować skutecznie po prostu stosownym chemicznym opryskiem no i czy są w dyspozycji odpowiednie środki chemiczne, a jeżeli nie to dlaczego i kiedy a raczej w której „pięciolatce” się pojawią. A może ktoś wrogo, niemeinstreamowo nastawiony podliczył, ile to ziemniaków się zmarnowało z powodu ich okazjonalnego zadeptania przez hordy „zakręconych” aktywistów…? Potem były inne akcje. A to „każdy kłos na wagę złota”, a to konkursy o złotą wiechę czy złotą kielnię. Były warty październikowe, czyny społeczne na czele z czynem partyjnym, po cichu nazwanym „Partia grabi Polskę”. I nigdy nie padło pytanie o sens, o gospodarcze korzyści, wymierny sukces.

Nie padały pytania z prostego powodu. Sukces był z góry zadysponowany a efekt tego wszystkiego ? Cóż, tak zupełnie poważnie to niedawno został przez Polskę spłacony. A i dziś nie ma prostych pytań, które tak uwielbiał prosty górnik z kopalni Bytom. Na przykład takiego, że skoro jest kryzys i się Polska wolniej rozwija, ale jednak jest „zieloną wyspą” to dlaczego wszędzie są wręcz konieczne cięcia budżetowe.

Niedawno w Brukseli Premier zadeklarował pomoc UE z rezerw NBP dla ratowania euro. Pomijam już co by się to działo gdyby coś podobnego powiedział Premier Węgier. Byłoby to zinterpretowane jako bezpardonowy zamach na niezależność banku centralnego. Media spekulują, ze wysokość tej pomocy to ok. 6,5 mld euro czyli ok. 27 mld złotych , a więc średnio od jednego dorosłego Polaka ok. 1000 zł. A taki przeciętny Polak zgłaszając wniosek kredytowy choćby o podobną wysokość musi złożyć wiele zaświadczeń, pozwoleń, zaproponować żyrantów, a przede wszystkim zagwarantować zabezpieczenie, dwukrotnie przekraczające wysokość wnioskowanej kwoty. O podobne zabezpieczenia 27 miliardowej pożyczki nie ma żadnych, stawianych „na żywo” pytań ! Owszem, jest argument ministra finansów : „złoty słabnie bo euro przeżywa kryzys”.

Nic dziwnego, że niepytany nawet o komentarz minister Leszek Balcerowicz nie wytrzymał i skwitował tę wypowiedź swoim charakterystycznym wyższościowo – drwiącym uśmieszkiem. To tak – gdyby niejako problem przenieść na piłkarskie podwórko – trener Żmuda powiedział, że Polacy mają coraz mniejsze szanse na wygranie z Niemcami gdyż w tej kadrze ostatnio notuje się wyraźnie kryzys formy. Tylko, że trener Żmuda zapewne by natychmiast dodał : ” ale to nic z plagą kontuzji w naszym zespole…. „.

Tak więc, wracając do Wielkiej Orkiestry nie trzeba stawiać pytań, gdy zapadła decyzja, że budujemy nowe społeczeństwo i że przedsięwzięcie, służące temu celowi jest skazane na sukces. Każdą nową ideę musi ktoś reprezentować i musi się ona zdecydowanie odróżniać od starej. A więc jej szef nie może być ubrany ponuro od stóp do głów na czarno, najwyżej z „czymś” białym wokoło szyi ale upstrzony w najbardziej debilnie dobrane kolorystycznie stroje. Nie może być skupiony tylko zakręcony, a zamiast jakiegoś tam ” Z Bogiem” należy sie posługiwać zwrotem typu „sie ma”, „heja” czy „róbta to chceta”. No i przede wszystkim takie przedsięwzięcie nie może się zakończyć w równym czasie ze światem. Ma trwać jeden dzień dłużej niż Bóg postanowi. I tak musi być, skoro wszyscy wiedzą, że „oj, będzie się działo” ! A że ta głośna jednodniowa feta przyniesie tyle dochodu w skali roku ile daje „Caritas” cichaczem miesięcznie…… ?.

To zapewne przepełnione jadem i nienawiścią pytanie jakiegoś zakompleksionego górnika jest nie na miejscu. Każdy, a zwłaszcza młody obywatel musi mieć wpojone, że o jego losie zdrowotnym nie decyduje państwo, które ma na tym polu po prosty psi obowiązek, ale taka czy inna akcja. W beztroskim towarzystwie grantów, dotacji i innego wsparcia. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zbierze zapewne ok. 50 mln złotych. By była jasność; chwała jej za to ! W tym samym jednak czasie jakaś niewidzialna ręka, która się kulom głupich dziennikarskich pytań nie musi kłaniać spowodowała, że obowiązkowe ustawą koszty ubezpieczenia OC szpitali wzrosną z ok. 80 mln zł w 2011 roku do prawie 400 mln w roku 2012, czyli o jakieś 100 mln dolarów.

Aż strach wyliczać ile wynosi 2-3 procentowa prowizyjka. Chciałbym np. wiedzieć, dlaczego tak się stało. A jeżeli nawet zaistniał fakt, że takie lub inne towarzystwo ubezpieczeniowe poniosło straty to dlaczego ma to być troską i zmartwieniem Państwa Polskiego ? A jeżeli Państwo poniosło straty to ile i dlaczego. Proste pytania. Wiele takich pytań wynika jakby z oczywistej ekonomicznie prawdy, że nie ma czegoś takiego jak „darmowa zupa”.

Pora się więc choć pobieżnie przyjrzeć jak najbardziej oficjalnie dostępnym informacjom, związanych z graniem Wielkiej Orkiestry. Fundusz NFZ na 2012 rok to ok. 5,5 mld zł. Zebrana kwota to więc niecały 1 % środków NFZ, czyli ok. 3,5 dnia w skali roku. A przecież z naszych, podatników pieniędzy powstaje także budżet Ministerstwa Zdrowia. Do tego należy jak się wydaje doliczyć miliardy, wydawane prywatnie na leczenie, zresztą jakby niezgodne z Konstytucja. Pomijam wartość kopertowych grzeczności, prywatnych wydatków na SPA, sanatoria itd. Z matematycznych a więc obiektywnych wyliczeń jasno wynika, że zebrana przez Orkiestrę kwota odpowiada akurat jednodniowym wydatkom Polaków na cele zdrowotne. Sensowne byłoby też pytanie, czy gdyby nie Wielka Orkiestra i jej granie to by się owe 50 milionów dodatkowo nie znalazło.

Jak przecież powszechnie wiadomo, szpitale w swych planach budżetowych po stronie wydatków uwzględniają spodziewane otrzymanie sprzętu od Orkiestry. Czy jest pewne, że gdyby nie było Orkiestry to środki NFZ nie wynosiłyby na 2012 rok 5.500.000.000 zł a 5.550.000.000 złotych? Innym okazjonalnym efektem zainteresowania górnika z kopalni „Bytom” byłoby zapewne pytanie o powszechność i popularność Orkiestry. Podobno połowa uzbieranych funduszy pochodzi z kwestowania do skarbonek a druga z różnych licytacji. Jeżeli tak, to ponad 120 tysięczna dziatwa zbiera do puszek około 25 milionów złotych. Przeciętnie więc młody wolontariusz zbierze do puszki ok. 200 zł. Trudno określić ile wrzuca przeciętny ofiarodawca. Załóżmy 5 złotych. A to by oznaczało, że liczba ofiarodawców wynosi niewiele ponad 10 %. polskiej populacji. Czyli w tej powszechnej, podziwianej, wyjątkowej i fenomenalnej akcji uczestniczy co 10 Polak. Przeciętny zaś mieszkaniec naszego Kraju daje na Orkiestrę niewiele ponad 1 złotówkę. ( pomijam wartość znaczących dodatków ze strony obywateli innych narodów).

Czas też w końcu zadać proste pytania o koszty funkcjonowania Wielkiej Orkiestry. I to tylko w tym jednym dniu !!! Jak już powiedziano, nie ma czegoś takiego jak darmowa zupa. Przykładem niech będzie zwykła rockowa kapela. Owszem. Niech nawet gra za darmo, niech za wynajęty dlań pokój dany hotel nie weźmie ani grosza. Ani też za jedzenie. Niech jednak proszę nikt mi nie wmawia, że tenże hotel poniesionych tym sposobem wydatków ( prąd, woda, mycie pościeli, jedzenie ) nie rozpisze po prostu w kosztach ogólnych. A to oznacza umniejszenie dochodu czyli w efekcie hotel wpłaci mniejszy podatek do skarbu państwa.

Podobnież mają się przykłady charytatywnych zachowań zakładów poligraficznych, drukarni, hurtowni farb, papieru itd. Posiadany, a darowany towar trzeba rozpisać, czyli wpisać w koszty a to znów oznacza mniejszy podatek. Kto wie czy Skarb Państwa nie otrzyma mniej pieniędzy o … właśnie owe uzbierane z pompą 50 milionów ? Nie wiem. Ale jestem przekonanym że to można wyliczyć. Tylko który to odważny i niezależny dziennikarz uczyni ? A powinien ! Choćby w ramach swej misji rzetelnego informowania społeczeństwa.

Podobno najbardziej hojni są zawsze przy takich okazjach emeryci. Może z powodu szczerej radości, że kiedyś będą później przechodzić na emeryturę? Argument podstawowy to taki, ze oprócz pustej kasy na tej zielonej wyspie rodak coraz dłużej żyje. Normalny ekonomista pomyśli: może to i prawda. Ale nie lepiej to szukać miejsc pracy dla młodych ludzi, przed którymi przyszłość, awans, założenie rodziny no i… rozrodcze zadanie. Czyli co… Młodzi mają wyjechać a starzy pracować do śmierci ? W efekcie, za 40-50 lat może będzie faktycznie Polaków dwa razy mniej, jak od dawna ostrzegają tak zwani zwolennicy spiskowej teorii dziejów. A Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński przekonywał, że Polska bezpieczna i gwarantująca swą przyszłość, to licząca 70 milionów obywateli.

Przeciętny Polak, żyjący podobno 71 lat ma pracować do 67 roku swego jestestwa. Czyli…. przeciętnie ma pracować i odkładać na swą emeryturę 40 lat, a następnie korzystać z jej uroków lat cztery ! Porażająca ekonomia. To już lepiej zlikwidować ZUS, ustalić wiek przejścia na emeryturę 80 lat, a przez tych parę miesięcy życia kwotę emerytury niech osobiście przysyła wszechmogący Dyrygent Wielkiej Orkiestry ! Z pompą oczywiście ! Jaka szkoda, ze wśród licznej rzeszy żurnalistów nikt nie posiada żadnego, choćby dalekiego krewnego, pracującego w kopalni „Bytom”. To określenie „wszechmogący” nie jest w żadnym wypadku złośliwe ani przesadne.

Dyrygent WOŚP naprawdę sam może ustalić termin końca świata i jednego dnia dłużej. No, może nie tego boskiego ale przynajmniej dla swej Orkiestry. Wystarczy, że zacznie chodzić w garniturze, witać się słowami „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze dziewica”, zaproponuje sprzęgnięcie Orkiestry ze strukturami „Caritasu” ( skoro ta instytucja zbiera 10 razy więcej pieniędzy ) no i wręcz zacznie się domagać, by wyłączność na relacjonowanie Jego corocznego grania otrzymała telewizja „Trwam”. Wnet w „osieroconych”, konkurencyjnych stacjach telewizyjnych pojawią się zapłakane dzieci, bo zmuszone do zbierania pieniędzy nie odrobiły lekcji i dostały jedynkę z czegoś tam.

Inni pokażą poważne obrażenia zadane dzieciom przecz chuliganów, okradających puszki. Nie zabraknie matek, drżących przed kamerą o życie i zdrowie swoich dzieci, zbierających do puszek pieniądze z retorycznym oczywiście pytaniem, czy to ryzyko jest warte tak naprawdę „śmiesznych” kwot. Obowiązkowym obrazkiem na szklanym ekranie będzie przeziębione i dygocące dziecko na którego wyzdrowienie poprzez zakup leków Rodzice nie maja pieniędzy.

Bohaterami staną się wszyscy, sumiennie wyszukani sklepikarze, do których w dniu grania Orkiestry włamali się złodzieje. No bo policja musiała zabezpieczyć sztaby Orkiestry gdzie rzępolą jacyś niedouczeni rockmani. A gwoździem programów w tym dniu będzie w tych wszystkich stacjach co godzinę podawana informacja ile to kosztuje godzina lotu F-16 ! Realizacja przepowiedni o graniu do końca „swego” świata gwarantowana. (przypomina mi się w tym miejscu inny film, tj. „Wojna światów – następne stulecie” w reżyserii P. Szulkina z genialną rolą Romana Wilhelmiego ).

A tak przy okazji. We wszystkich programach póki co nieosieroconych stacji telewizyjnych z nieukrywaną radością podawano informację o odwoływaniu przez licznych szamanów swych błędnych przepowiedni co do roku 2012, wieszczących minimum III Wojnę Światową. Nie oszczędzono w prześmiewaniu równocześnie Nostradamusa i innych licznych jasnowidzów. A słuchający tego górnik z kopalni „Bytom” zapewne by w swym zacietrzewieniu napomknął, że rok 2012 dopiero co się zaczął a nie skończył. No i też zapewne by zadał pytanie: A czytaliście Ewangelię wg św. Marka ? Tam natchniony Ewangelista pisał m.in.: ” Czuwajcie, bo nie znacie kiedy ten czas nadejdzie. By niespodziewanie przyszedłszy Pan nie zastał was śpiących”. Bo wtedy…. Oj ! Naprawdę będzie się działo !


24.11.2012 Jacek Zalewski

Zobacz inne refleksje