Tańczący ze złodziejami.

Od pewnego czasu media komercyjne a także niestety państwowe, które chyba opatrznie rozumieją określenie „publiczne” zwykle zaczynają swe serwisy informacyjne wiadomością o pobiciu jakiegoś małego dziecka przez rodzica, a najlepiej ojczyma. Opis tego przykrego zdarzenia zajmuje ok. 2 minut czyli stanowi prawie 10 % najważniejszych informacji dnia – z Kraju i ze świata !

Nie brak zatroskanych lekarzy, sąsiadów a na czele „Oburzonych” pojawiają się jak na zawołanie ci sami, dyżurni politycy oraz inne „autorytety moralne”. Przypominają oni swą postawą i fałszem zachowanie kieszonkowca, który złapany na gorącym uczynku, uciekając krzyczy : „łapać złodzieja”.

Ubolewając bowiem przed kamera, że Ojciec pobił dziecko bo… płakało jednocześnie zapomina, że sam popiera zabijanie dziecka w dowolnym miesiącu życia bo .. może urodzić się kaleką. Zapomina, że nie pytając się wcale o zdanie dziecka jest wielkim orędownikiem zafundowania mu nie dla jego dobra lecz dla kaprysu wpływowych dorosłych na przykład dwóch tatusiów.

A sam negatywny bohater tego zdarzenia ? Zdaje się być produktem owej postępowej ideologii. Może nie ma pracy a jak już ma to na umowę „śmieciową”. Zestresowany. Często z nikomu niepotrzebnym wykształceniem. Z pensją, która nie zapewnia utrzymania rodziny i mieszkania. Ale za to „oświecony” wie i jest z tego dumny, że… „Tej” gazety nigdy nie kupił i nie kupi bo.. nie będzie czytał bzdur, że „Tej” stacji radiowej nie posłucha bo nie może ścierpieć języka nienawiści. Do żadnego kościoła też nie pójdzie, bo nie będą jemu, a jakże… wolnemu człowiekowi jacyś „Czarni” niczego narzucać. I oczywiście nie będzie zwracał żadnej uwagi na to, co ma dopowiedzenia ten czy inny polityk, który wszystkich nienawidzi , przynosi wstyd przed całą Europą a i gniew potężnego Sąsiada może wywołać. Nawet nie pomyśli, że Państwo, niczym sekta – z dobrotliwym uśmieszkiem, spolegliwym głosem i językiem miłości swych oficerów zadaniowych – zabiera mu ponad 80 % tego co zarobił.

A co lepsze… nie zamierza na tym poprzestać. Bo przecież Państwo przeżywa kryzys. Nikt mu przecież nie wspomni choćby o śp. Stefanie Kisielewskim, który – definiując władze PRL-u jako „dyktaturę ciemniaków” – upierał się, by nie używać określenia „kryzys” tylko „REZULTAT” ! Może i by nawet nasz „bohater” pomyślał. Nie ma jednak czasu. Zaraz bowiem następną, wielce bulwersującą wiadomością w medialnych serwisach jest informacja o wytropieniu przez czujnych miłośników zwierząt u okrutnego gospodarza w zapadłej wsi trzech wygłodniałych koni i … „psa z kulawą nogą”. I znów przed kamerami pojawiają się nagle ze swym oświeceniowym „kazaniem” ci sami zatroskani do bólu politycy. Specjaliści od łapania złodziei.


02.05.2013 Jacek Zalewski