Austriackie gadanie na wizji

No i mamy kolejny temat zastępczy. Wałkować się będzie do znudzenia swoistą kiełbasę wyborczą z importu o kryptonimie ” broda „. Otóż… Austria, spadkobierczyni dumnego i potężnego Austro – Węgierskiego Cesarstwa Habsburgów ( choć niezbyt dobrze się w Polsce kojarzącego ), państwo ze służbą dyplomatyczną, potrafiącą wmówić światu, że Hitler był Niemcem a Mozart Austriakiem ( choć naprawdę było odwrotnie ), Ojczyzna Straussów, sernika oraz sznycla wiedeńskiego reprezentowana była na „festiwalu wizji euro” przez nijakie dziwo o nazwisku Kiełbasa, które raczej przywodzi na myśl zakwestionowaną przez Sanepid wątrobiankę aniżeli salami… Conchitę Wurst.

Starsi nieco fani festiwali pamiętają zapewne Conchitę Bautistę, piosenkarkę z Hiszpanii, która pięknym głosem, zmysłowością i temperamentem podbiła niespełna pół wieku temu w Sopocie serca prawie wszystkich mężczyzn. Niezapomniany Lucjan Kydryński skwitował ten stan wymyślonym na poczekaniu mniej więcej tak brzmiącym kupletem : ” U mężczyzny przy Conchicie w oka mgnieniu jest 40 stopni w cieniu”. Cóż, współczesna Europa, dzisiejszy lansowany nachalnie zgubny gust i obyczaj, obecni prowadzący i wykonawcy tak się mają do tamtej, nie tak odległej czasowo Europy jak Conchita Wurst do Conchity Bautisty. Jednak chciałoby się tylko jeszcze za Danutą Rinn spytać : „Gdzie ci mężczyźni ” ?. Gdyż… ” dookoła jeden z drugim jak nie nerwus to histeryk, drobny cwaniak, skrzętna mrówa, niepoważne to, nieszczere. Jak bezwolne manekiny przestawiane i kopane, gęby pełne wazeliny, oczka stale rozbiegane. Bez godności, bez honoru, zakłamane swoje racje…” itd. Niestety, w Europie estradowi fani, skutecznie manipulowani przez ekspertów i autorytety o mentalności Czerwonego Kapturka i Piotrusia Pana od czasu śp. Danuty Rinn wcale nie spoczęli na laurach lecz niosą dumnie coraz wyżej tęczowy sztandar.

Degradacja postępuje. I pomyśleć, że określenie kogoś mianem gwiazdy pierwotnie oznaczało… punkt odniesienia. Dzisiejsza gwiazda do pierwowzoru ma się więc tak jak seks do … sekstantu, jak Wiedeń Habsburgów do zaćpanego obecnie Mexicoplatz. A my Polacy ? Mamy swój własny sekstant, wytworzony i sprawdzony przez tysiącletnią wiarę, kulturę, zwyczaje i tradycje. Warto pamiętać, że to proste urządzenie pozwala nie tylko utrzymać prawidłowy kurs żeglowania przez dzieje. Ono także podpowiada czy nie zbaczamy na rafy historii.


14.05.2014 Jacek Zalewski