Panie Premierze… jak wygrywać ?

Na początku – drodzy moi Olimpijczycy chce Wam pogratulować, że w tej, tak ważnej sprawie zwróciliście się akurat do mnie. Świadczy to o Waszej dojrzałości, że rozumiecie Świat, że podobnie tak jak ja zawsze dajecie z siebie wszystko…

Nie wiem, ale trzeba chyba nienawidzić sportu, orzełka na koszulce, nie cierpieć hymnu, by w Waszych sukcesach dopatrywać się porażki. Po pierwsze musicie sobie i wszystkim niedowiarkom powiedzieć jasno i dobitnie, że… nie macie z kim przegrywać. Owszem, ktoś może skoczył pod poprzeczką, ale przecież najważniejsze jest to, by jej nie strącić. Inny z Waszych Kolegów nie zabrał się z ucieczka, a pozostali kolarze równolegle nie zaliczyli kraksy. Ale przecież mogło być na odwrót. I cała Polska także z tego miałaby powód do radości. Niewiele brakowało, by inny z Naszych zaliczył kolejny ciężar na sztandze a rywale jednocześnie spalili swe boje na pomoście. Wielu Polaków wygrało też swój finał. Nie szkodzi, że to był tzw. „finał B”. Finał to zawsze finał ! Stało się inaczej. No, ale przecież niewiarygodne szczęście nie może tylko nam sprzyjać. Polska u siebie nie musi być solidarna, ale w Europie czy świecie to jak najbardziej. Tylko jakiś frustrat i nie grający w piłkę tego nie zrozumie.

Nie narzekajcie też na brak pieniędzy, łożonych na sport. Pieniądze nie grają, nie strzelają, nie pływają. Gdyby tak było to Olimpiady wygrywałby Kuwejt z Arabią Saudyjska. Tego już nauczał „trener tysiąclecia”, któremu tylko przedwczesna śmierć przeszkodziła, by wstąpił do PO.

Naprawdę, nie trzeba wygrywać, by być mistrzem. Najważniejsze by czuć w sobie tę pozytywną energię. Pokonaliście siebie samych, odmawiając słodyczy, grillowania z rodziną czy spania do południa. Mnie się to nie zawsze udaje więc tym bardziej należy się Wam pochwala.

Co tu jeszcze… Może będziecie się śmiać, ale przyszedł mi do głowy pomysł warty jak myślę zastanowienia. Jak wiecie sukcesy w zawodach raz się osiąga większe drugi raz mniejsze lub wcale. Może więc tak ustawić grafik Waszych występów, by startować co drugi raz…. Jak wiecie, mnie jako głównemu urzędnikowi Kraju głupio trochę czegoś od administracji wymagać. Rząd przecież ma się kojarzyć z czymś miłym. Ale podyskutujcie z Waszymi trenerami, działaczami. Możecie zawsze liczyć na moją pomoc.

Medale. Tylko jakiś malkontent uważa, ze zdobywamy ich coraz mniej. Zwróćcie uwagę. Ludności na świecie przybywa a nasza Polaków populacja się zmniejsza. Ponadto wielu emigruje i jako społeczeństwo się starzejemy. Relatywnie więc możemy mówić tylko o progresywnym sukcesie. Już nie wspomnę ile by medali nasi siatkarscy chłopcy przywieźli gdyby zajęli jedno z trzech pierwszych miejsc. Ale ogólnie i bez tego super i fajnie. Nic się nie stało ! Zresztą – wracając do ilości medali – mój Rząd już w tej sprawie zaczyna przeciwdziałać. Jak wiecie świat się jednoczy mimo oporów ksenofobicznej opozycji. Już niebawem bowiem wystąpimy z projektem ustawy o szybkim przyznawaniu dla rokujących sukcesy sportowe polskiego obywatelstwa. Kto powiedział, że Polska tylko dla Polaków ? Skończmy wreszcie z tą męczącą zaściankowością. Cały świat się raduje to i my się radujmy a wtedy sukces na pewno sam przyjdzie. Czego już teraz Wam serdecznie życzę. I jeszcze raz gratuluję !!!


13.08.2012 Jacek Zalewski

Zobacz inne refleksje