O Ukrainie nieco z boku….

Wszyscy jesteśmy zainteresowani wydarzeniami, dziejącymi się na Ukrainie. My Polacy, którzy nieraz przeżyliśmy i pokonaliśmy totalitaryzm chętnie wspieramy wolnościowe oraz demokratyczne aspiracje Ukraińców. Z obawą i niepokojem oczekujemy końca pozytywnych przemian, których proces niewątpliwie zapoczątkowany został na kijowskim Majdanie pod koniec ubiegłego roku.

Zapewne też pojawiają się w głowach głębsze, historyczne konotacje i refleksje, których punktem odniesienia są doświadczenia naszego własnego Kraju. Nasi Przodkowie, stając do walki o wolność i niepodległość praktycznie mieli na swych biało-czerwonych sztandarach wypisane tylko dwa hasła. Jedno z nich to : „Bóg – Honor -Ojczyzna”. Jakże zwięzłe i bogate w treści hasło, jakże logicznie ustalona kolejność. Czyż bowiem Ojczyzna ma szansę powstać, a następnie szczęśliwie i godnie funkcjonować jeśli na jej czele stoją podatni i głusi na…” niegodziwości i zasadzki złego ducha, które po tym świecie krążą” ? Już o rycerskości czy honorze, zastępowanym magicznym słowem „procedura” nie ma nawet co wspominać…. . Oczywiście, posiłkując się szczęśliwie otrzymanymi ziemskimi… „suplementami diety” jak bogactwa naturalne czy finansowe dotacje można w glorii jakiś czas funkcjonować, z pominięciem czy wręcz lekceważeniem respektowanej przez Przodków dewizy życiowej : „Ora et labora”.

Innym hasłem, wyhaftowanym na sztandarach było zawołanie : „Za wolność waszą i naszą”. Czyż znowu nie mamy do czynienia z dowodem mądrości i przenikliwości Przodków. Jaką bowiem gwarancję ma nasza, polska wolność jeśli wokoło panoszy się dyktatura, łamane są prawa, a… z drugiej strony nachalnie przemyca się i foruje politycznie poprawne, pseudonaukowe, zgubne światopoglądowe ideologie ? Wspieranie więc słusznych aspiracji Ukraińców ma jakby równolegle swe polskie, głębsze odniesienie. Nie tylko historyczne, ale przede wszystkim te wynikające z troski o naszą pomyślną i trwałą przyszłość.


27.01.2014 Jacek Zalewski